Szkolny Doradca Zawodowy
Badanie przeprowadzone wśród młodych Brytyjczyków pokazuje, że aż 28% z nich nigdy nie miało styczności z poradnictwem zawodowym w szkole. Oznacza to, że co czwarty absolwent szkoły średniej nie otrzymał pomocy przy wyborze ścieżki swojej kariery. Opinia publiczna jest zdumiona, bo uczniowie nie mogą być przecież zostawieni sami sobie. A jak sprawa doradztwa zawodowego wygląda w Polsce?
1 września 2011, wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, każda szkoła w kraju ma zatrudniać doradcę zawodowego. Wymóg taki nałożyło na dyrektorów placówek rozporządzenie MEN. Jednakże w ślad za aktami prawnymi nie poszły dotacje, a to oznacza, że szkoły nie mają pieniędzy, by za takie doradztwo zapłacić.
Tym bardziej, że osoba doradzająca uczniom musi być na bieżąco ze zmianami w prawie, doszkalać się, spotykać się z pracodawcami oraz przedstawicielami urzędów pracy. Na to wszystko potrzeba pieniędzy, tak samo jak na wypłatę dla doradcy. Nic więc dziwnego, że dyrektorzy szkół próbują wypełniać wymogi rozporządzenia, uciekając się do innych, tańszych metod.
Jednym ze sposobów na oszczędzanie jest zlecenie obowiązków doradczych pracującym już nauczycielom. Najczęściej wykonują oni swoje obowiązki w ramach godziny wychowawczej, a takie działanie nie może przynieść dobrych efektów. Tymczasem aby rozmowa na temat predyspozycji i kariery ucznia miała sens, powinna trwać przynajmniej dwie godziny i być przeprowadzana indywidualnie.
Gdzie po pomoc?
Do naszej redakcji napływa wiele wiadomości od uczniów z gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych, którzy mają problem z podjęciem decyzji odnośnie własnej przyszłości. Trudności nastręcza im nie tylko kwestia wyboru zawodu, lecz nie wiedzą także co powinni zrobić, by daną profesję wykonywać.
Oprócz rozmów z doradcą w szkole, młodzi ludzie mają do dyspozycji pomoc różnych innych instytucji i osób. Mogą zwrócić się do specjalistów z poradni psychologiczno-pedagogicznej, do szkolnego psychologa, do doradców w urzędach pracy. Pomocą powinni im także służyć rodzice, którzy znają przecież realia rynku pracy dużo lepiej niż ich małoletnie pociechy.
Doradcy zawodowi niezbędni w każdej placówce oświatowej
Obecna sytuacja na rynku pracy nie jest prosta, zwłaszcza dla młodych ludzi. Mają oni duże trudności mają ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy, nie mówiąc już o zatrudnieniu w wyuczonym zawodzie. Skalę problemu przedstawiono 21 września 2011 na konferencji podsumowującej badania dot. szkół zawodowych.
Konferencja podsumowała dwa projekty “Szkolnictwo zawodowe. Kondycja – Potencjał – Potrzeby” i “Kształcenie ustawiczne jako kształcenie powszechne” prowadzone od kwietnia 2010 r. w siedmiu powiatach województwa mazowieckiego przez Mazowieckie Obserwatorium Rynku Pracy dla Wojewódzkiego Urzędu Pracy (WUP) w Warszawie.
Z badań wynika, że blisko połowa pracowników nie jest zatrudniona w swoim wyuczonym zawodzie, z czego ok. 50 proc. jako powód takiej sytuacji podaje brak zapotrzebowania na pracę w ramach swojej specjalizacji. Pracodawcy niechętnie wysyłają swoich pracowników na szkolenia w centrach kształcenia ustawicznego; twierdzą, że lepiej przeszkolą personel sami i pod kątem swoich potrzeb.
Według rekomendacji przygotowanych przez WUP w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych muszą pracować doradcy zawodowi, którzy pomogą zaplanować uczniom karierę zawodową w oparciu o rzetelne analizy rynku pracy, a nie wiedzę potoczną czy opinie kolegów. Eksperci uważają, iż system kształcenia trzeba dostosowywać do potrzeb lokalnych rynków pracy i postulują prowadzenie szkoleń zawodowych u pracodawców, a nie – jak dotychczas – w szkołach.
mnd / wp.pl / mbu/ bos/(PAP)












Bo człowiek kształci się przez całe życie …